Ile kroków od mistrzostwa Polski jest Lech Poznań?


Lech Poznań na finiszu rywalizacji o mistrzostwo Polski

2 maja 2026 Ile kroków od mistrzostwa Polski jest Lech Poznań?
Weronika Pospiech

Lech Poznań zagrał najlepszy mecz od dawna. W pierwszej połowie zgniecenie rywala, druga – spokój i totalna kontrola nad przebiegiem gry. Koniec końców „Kolejorz” utrzymał zwycięstwo 4:0. Pod każdym względem był lepszy od Legii Warszawa, która – do meczu z „Kolejorzem” – była niepokonana od dziesięciu spotkań. „Duma Wielkopolski” pokazuje, że musi zdobyć pierwszy od trzydziestu lat drugi tytuł mistrzowski z rzędu.


Udostępnij na Udostępnij na

Lech Poznań wygrał mecz w pierwszej połowie. Autorami czterech trafień byli Ali Gholizadeh, Michał Gurgul i dwukrotnie Mikael Ishak. Czerwoną kartkę obejrzał Rafał Augustyniak z Legii Warszawa, co dodało jeszcze więcej chaosu w szeregach Legii. Lech bardziej chciał, być bardziej skuteczny, pokazał, że jest kilka razy bardziej jakościowym zespołem.

– Wiedzieliśmy, że grając dziesięciu na jedenastu, Legia będzie chciała jak najdłużej utrzymać wynik, a w końcówce podjąć ryzyko i powalczyć o wyrównanie. Nie pozwoliliśmy jednak na realizację tego planu, bo w naszych działaniach było dziś bardzo dużo jakości. Stąd druga, trzecia i czwarta bramka. Po czwartym golu mecz był już rozstrzygnięty. Uważam, że właśnie ta jakość była dziś kluczowa dla losów spotkania. Patrząc całościowo, możemy być bardzo zadowoleni z tego występu. – opowiadał na pomeczowej konferencji Niels Frederiksen.

Legia Warszawa rozjechana przez Lecha Poznań

Mecz z Legią Warszawa patrząc na przekrój całego sezonu powinien być formalnością. „Wojskowi” wciąż balansowali nad strefą spadkową. Ostatnie spotkania jednak dowiodły, że Legia znalazła się na właściwej drodze. Pojawiły się zwycięstwa, odblokował się Mileta Rajović. Dobre występy pod wodzą Marka Papszuna zaliczał Kamil Piątkowski i Patryk Kun, pracowitością i intensywnością wyróżniał się Rafał Adamski. Do tego wszystkiego dochodził fakt, iż Lech wygrał zaledwie trzy mecze z drużyną prowadzoną przez Marka Papszuna. Sam Niels Frederiksen nie pokonał obecnego szkoleniowca Legii Warszawa – aż do niedzielnego hitu kolejki.

Spotkanie z Legią Warszawa nie zapowiadało się wcale aż tak przyjemnie. Lech jednak na tyle dobrze zarządzał meczem, był skuteczny, że konfrontacja z odwiecznym rywalem stała się całkiem miła. A żeby klasyk, mecz derbowy, przekonwertować na spacerek – potrzeba naprawdę dużo jakości. Nawet mając na uwadze fakt, że obecnie Legia Warszawa znajduje się w niemałym kryzysie.

Tabela stawiała więc Lecha w roli absolutnego faworyta, ale szerszy kontekst sytuacji stawiał wiele znaków zapytania dookoła tego spotkania. Koniec końców – wygrała jakość.

Lech Poznań najgorsze ma za sobą?

Wydaje się, że najgorsze już za Lechem Poznań. Na przełomie października i listopada Lech nie wygrał w Ekstraklasie czterech spotkań z rzędu. Mecze z Pogonią Szczecin, Legią Warszawa, Motorem Lublin i Arką Gdynia przeplatane były dramatem z Lincoln Red Imps na Gibraltarze, wymęczonym zwycięstwie z Gryfem Słupsk w STS Pucharze Polski, porażka z Rayo Vallecano – pierwsza połowa była świetna, ale zupełnie przestrzelone zmiany Nielsa Frederiksena zabiły nadzieje na wywiezienie z Madrytu choćby punktu.

Z Motorem Lublin powinno pójść gładko 

Zatem, istotnie, niewiele zostało przestrzeni na to, by było gorzej. Lech Poznań w najbliższych spotkaniach może jedynie powinąć nogę o wolę walki rywali. Płaska tabela sprawia, że na tym etapie sezonu nie ma już raczej przyjemnej do rywalizacji grupy drużyn, które grają o nic – bo mają zapewnione utrzymanie, a na europejskie puchary szans już nie ma. Każdy z przeciwników Lecha będzie walczyć o coś. Motor Lublin ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową i serie czterech meczów bez zwycięstwa poprzedzoną serią pięciu spotkań bez porażki. Zatem, jak najbardziej, potrafią grać w piłkę i niejednokrotnie to udowodnili. Zaangażowaniem w ofensywie wyróżnia się Bartosz Wolski, w przekroju całego sezonu jednym z lepszych piłkarzy ligi jest Jacques Ndiaye. Dużym problemem podopiecznych Mateusza Stolarskiego jest defensywa.

Liczne straty bramek to oczywiście dość naturalna konsekwencja bardzo otwartego futbolu, atakowania dużą liczbą graczy celem maksymalizacji szans na strzelenie gola. W przypadku strat, które często wynikają z deficytów jakościowych w defensywie czy środku pola, fazy przejściowe do obrony nie zawsze wyglądają tak jak powinny. Nie brakowało więc sytuacji, w których Motor Lublin musiał liczyć na Ivana Brkicia – a jest to bramkarz pewny siebie, dający dużo spokoju. W zanadrzu jest Gasper Tratnik, który nie daje gwarancji ochrony bramki na poziomie dobrym. Dla Lecha Poznań, który dysponuje zawodnikami lubujących się w kontrach, rajdach na skrzydłach (Daniel Hakans, Taofeek Ismaheel), taka sytuacja jest bardzo przyjemna. Niełatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym Motor Lublin zaskakuje świat i zabiera cenne punkty Lechowi Poznań.

Arka Gdynia źle prowadzona przez Banasika. Szansa dla Lecha Poznań?

Kolejna próba sił to mecz z Arką Gdynia, która kompletnie przestrzeliła zwalniając Dawida Szwargę. Gdynianie nie byli pewni utrzymania, ale też trudno byłoby znaleźć argumenty skazujące stuprocentowo Arkę na spadek – w przeciwieństwie do chociażby takiej Termaliki. Jeszcze gdyby Arka wydała ogromną kasę na transfery (jak Widzew Łódź) albo dysponowała znacznie wyższą jakością indywidualną niż wskazywałoby na to miejsce w tabeli (jak Cracovia), to zwolnienie trenera by się broniło. Ale Dawid Szwarga był w trakcie misji, walczył o utrzymanie. Owszem, zdarzyła się mecze, w których braki piłkarzy Arki były bardziej wyeksponowane, ale na ogół strzelenie gola Gdynianom nie było zadaniem tak łatwym. Żółto-niebiescy dali się zapamiętać z jeszcze jednej strony – świetnie radzili sobie u siebie, kompletnie beznadziejnie na wyjeździe. Ktoś powie, nie da się utrzymać nie wygrywając na wyjazdach. Ten sezon ma taką specyfikę, że jak najbardziej jest to możliwe.

Zbigniew Harazim

Dariusz Banasik to dobry trener, ale jego filozofia gry niekoniecznie pasuje do Arki Gdynia. Chce, by jego ekipa grała piłką, otwierała się, częściej wychodziła do przodu, rzadziej oddawała inicjatywę rywalom. Takie mecze kończą się oklepem od Piasta Gliwice, który nie słynie z wybitnej kadry.

I znów, jeżeli Banasik nie dokona daleko idących modyfikacji czyt. nie wróci do tego jak grał Dawid Szwarga, Arka nie będzie miała najmniejszych szans z rozpędzonym, pewnym siebie, jakościowym i grającym mądry futbol Lechem Poznań.

Zawsze groźny Radomiak Radom

Po drodze, Radomiak Radom, zespół walczący o utrzymanie, który od powrotu do PKO Ekstraklasy na własnym stadionie ani razu nie dał się ograć Lechowi. Kolejna, istotna kwestia – „Warchoły” grają o utrzymanie. I znowuż, gorszą formę, braki w jakości mogą nadrobić zaangażowaniem. Finałem będzie mecz z Wisłą Płock. I lepiej do tego spotkania podejść pewnym mistrzostwa Polski, gdyż Mariusz Misiura gra w sposób niezbyt przyjemny dla „Kolejorzu”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze